STYL ŻYCIA

Tylko cztery dni.

eff

Przez ostatnie cztery dni miałam przyjemność uczestniczenia chyba w najlepszym zdarzeniu w moim dotychczasowym życiu. Niełatwo było od poniedziałku do środy rano biec na uczelnię, siedzieć tam do wieczora, a po zajęciach jak na skrzydłach biec do… Kościoła na rekolekcje. Trafiłam na nie przez przypadek, ale chyba nie bez powodu na lodówce w moim rodzinnym domu, mama na randomowej kartce napisała, słowa Alberta Einsteina, że Przypadek to Bóg przechadzający się incognito. 

BÓG WYRZUCONY Z LIFESTYLE

Nie zastanawiałam się długo, czy napisać tutaj o tym co mnie dobrego spotkało przez ostatnie dni. Przecież codziennie na setkach blogów i kont na instagramie oraz facebooku oglądamy zdjęcia obiadów z ekskluzywnych restauracji, niezliczonej ilości kubków kawy, urlopowych wyjazdów do ciepłych krajów, zwierzaków, pięknie wyrzeźbionych ciał. Wygląda na to, że o Bogu mogą pisać tylko stricte katoliccy blogerzy, a lifestyleowcy nie mają na to licencji. A może mają, tylko nie korzystają z tego przywileju? Myślę, że temat Boga jest równie wymagający, co piękny i ważny, a że wczoraj zakończyłam czterodniowe rekolekcje Wielkopostne, czuję się odrobinę pewniej.

 

LIDER W ŻÓŁTEJ KOSZULCE 

Co mogę powiedzieć ponad to, że mimo zajęć od rana do wieczora miałam siłę żeby biec wieczorem do kościoła, żeby tam spędzić prawie dwie godziny. Ważną rolę odegrał tutaj prowadzący. Słuchając słów rekolekcjonisty – o. Kramera, dziwiłam się, że opowiada o tym samym Bogu, w którego ja wierzyłam przez dwadzieścia dwa lata swojego życia. Byłam wdzięczna, że na mojej drodze stanął właśnie ten jezuita. I w tym momencie jest dla mnie jasne, że to nie stało się bez przyczyny. Miałam zostać i wierzyć dalej. I stać się bożym liderem (a raczej liderką) i tak jak o. Kramer i inni świadczyć o Bożej miłości bez względu na to ile ile biedy, cierpień i niesprawiedliwości mnie spotkało (a trochę tego było, mimo to nie ma co płakać, tylko ruszyć dalej).

Zarówno w kolarstwie jak i w skokach narciarskich, najlepszy zawodnik nosi żółtą koszulkę. Ona świadczy o tym, że jest najlepszy, a wszyscy startujący pragną być tak samo szybcy i wytrzymali, a czasami nawet bycia lepszym od niego, aby pewnego dnia założyć koszulkę lidera.

Bóg

 

PYTANIE, KTÓRE TOWARZYSZYŁO MI OD PIERWSZEGO DNIA REKOLEKCJI

Dlaczego w Kościele dzieli się Boga na Boga dobrego i złego? Dlaczego zazwyczaj słyszymy o tym złym Bogu, który wymaga konkretnych rzeczy żebyśmy realizowali jak jakąś checklistę?

Po tym pytaniu o. Kramer zrobił na moment zdziwioną minę, a ja w myślach poczyniłam soczystego facepalma. Złego Boga nie ma, o czym wiedziałam zawsze, to był niefortunny dobór słów z mojej strony. Mimo to w mojej głowie rozgościł się obraz Boga, który stoi nad wierzącymi z rózgą i wielkim notesem i gdy tylko nie postępujemy tak jak mówią Nam księża i jak zapisane jest w Piśmie Świętym to wpisuje delikwentów do tej księgi z adnotacją A dla tego delikwenta – piekło. W Kościele jest Bóg wymagający. Na każdym niemal kazaniu można usłyszeć Musisz robić tak i tak, bo inaczej będziesz potępiony. Na szczęście o. Kramer wplótł do odpowiedzi słowo MORALNOŚĆ. Wszystko co słyszymy podczas niedzielnych kazań (w tygodniu można usłyszeć to samo) to zbiór nakazów i zakazów, czyli to, co wypada robić a czego nie, ponieważ możemy zgorszyć ludzi tworzących z Nami społeczeństwo. Zatem bardzo często dostajemy w niedzielę nie porcję bożej miłości, ale talerz goryczy, dlaczego nie jesteśmy tacy jak być powinniśmy.

 

WIERZĘ W BOGA ALE NIE WIERZĘ W KSIĘŻY

Na przestrzeni lat kilkakrotnie usłyszałam tę frazę. Za każdym razem brzmiała niemalże identycznie. Niektórzy znajomi podzielili się ze mną swoimi historiami. W każdej był obecny duszpasterz, który wykładając kawę na ławę w przeszłości powiedział coś, co ich mocno zabolało. Mnie także mało przyjemne wydawało mi się spędzanie godziny dziennie przez cztery dni wysłuchując jak to Jezus za Nas cierpiał, a my jesteśmy taaakimi niewdzięcznikami i tego nie doceniamy. Czy nie odcinaliby się stopniowo od Kościoła gdyby wtedy usłyszeli, że…

 

BÓG CIĘ KOCHA!!!

Nie porzuciłam wiary chrześcijańskiej w czasie kiedy paleta barw miała nie pięćdziesiąt ale pięćset odcieni szarości i czerni, ale kiedy z ust rekolekcjonisty usłyszałam, że Bóg mnie kocha stało się dla mnie jasne, to, co tylko mgliście przeczuwałam przez całe swoje życie. On kocha mnie bezwarunkowo. Mimo, że właściwie nie opłaca się Jemu mnie kochać to dla Niego jestem Najukochańszą Córeczką. I weź tu człowieku nie bądź pod wrażeniem Jego wielkości! :)

Bóg Cię kocha. Te trzy słowa mają moc poprawy humoru za każdym razem gdy będziemy mieli gorsze chwile w życiu. W nich jest deklaracja i obietnica na całe nasze życie. To aktualne ziemskie oraz następne.

 

ZAPRASZAM SERDECZNIE NA BLOGA, KTÓREGO PROWADZI O. KRAMER. 

Wystarczy kliknąć o TUTAJ :-)

 

 

Click to comment

Most Popular

Hej! vel eum iure reprehenderit qui in ea voluptate velit esse quam nihil molestiae consequatur, vel illum qui dolorem?

Temporibus autem quibusdam et aut officiis debitis aut rerum necessitatibus saepe eveniet.

Copyright © 2015 The Mag Theme. Theme by MVP Themes, powered by Wordpress.

To Top