LUDZIE

Płyń pod prąd.

ładny

Mamy naście lub dwadzieścia kilka lat. Nie zwojowaliśmy świata – nie było czasu albo pieniędzy. Żyjemy gdzie żyjemy. Tutaj jest mrocznie, niemalże tak bardzo jak w naszych duszach. Możemy przekonywać siebie, że to nieprawda i wcale nie jest tak źle, ale prędzej czy później, gdy zostajesz sam ze swoim myślami na trzeźwo albo po wodzie ognistej, dociera do Ciebie że to co widzisz oczami tak naprawdę jest tak samo czarne jak obrazy przesuwające się w Twoim umyśle. Kac morderca dla duszy i serca – moralniak.

 

W PUŁAPCE MYŚLENIA

Przez tę krótką chwilę dostrzegasz, że problem nie tkwi w systemie, w kraju, w politykach ani w niczym co pochodzi z zewnątrz. Owszem, nie mamy tutaj krainy mlekiem i miodem płynącej, ale to wszystko są czynniki, na które możesz wpłynąć. Problemem jest sposób, w jaki podchodzisz do tego wszystkiego. Mam krótki przykład wzięty z życia  – zamieszczę go w cytacie, żeby rzucał się w oczy i pokazał w jaką pułapkę wpadłam.

Nie znałam swojej własnej wartości. Nie wierzyłam, że mogę reprezentować sobą coś więcej niż bieda i nieporadność życiowa. Aby otrzymać akceptację otoczenia byłam gotowa wykroić sobie nerkę i ofiarować ją jakiemuś bogu zarządzającemu poczuciem wartości u ludzi stąpających po ziemi. Nie zdawałam sobie sprawy, że do tego stopnia byłam przesycona kompleksami. Szukając swojej wartości w słowach bliskich, a także (o zgrozo!) osób, które nie powinny mieć najmniejszego wpływu na przebieg mojego życia, prowadziłam samą siebie na egzekucję moich pragnień a wszystkich dookoła doprowadzałam do skraju wytrzymałości. Byłam jak chorągiewka na wietrze – zrobiłabym wszystko, jeśli tylko powiedziano by mi, że to będzie dla mnie dobre. I jak to w życiu bywa każdy ma gorsze i lepsze dni więc mojej przyjaciółce akurat trafił się jeden z gorszych. Posypała się lawina gorzkich słów zawierająca przekleństwa, których z jej ust jeszcze nie dane mi było słyszeć. Ewidentnie miałam w tym swoją winę, co widać bardzo wyraźnie i mimo długiego czasu, który minął od tamtego wydarzenia mój żołądek na samą myśl o tym wywija niekontrolowane salta. Poziom mojego upodlenia osiągnął najwyższy z możliwych wskaźników.

Jak na dłoni widać, że uzależniałam zadowolenie z życia od swoich bliskich. Do tego doszło jeszcze użalanie się nad sobą, nad brakiem pieniędzy, perspektyw i sensu życia. Wpadłam w sidła myślenia, które królowało jeszcze trzydzieści lat temu gdy kobieta, która w wieku 25 lat nie miała gromadki dzieci ani męża była postrzegana jako życiowy nieudacznik. Idąc tym tokiem myślenia jeszcze do niedawna byłam pewna, że w wieku dziewiętnastu lat muszę zacząć studia, które skończę w standardowym wieku 22 lat. W tym czasie miałam poznać chłopaka, w którym powinnam być zakochana do nieprzytomności, albo chociażby tolerować go na tyle byle tylko nie być sama. Wesele z setką gości z bliższej i dalszej rodziny oczywiście za pożyczone pieniądze. Potem praca. Ewentualnie podnosiłabym swoje kwalifikacje żeby otrzymać podwyżkę w wysokości dwustu polskich złotych i pracować do 67 roku życia wielbiąc Boga za to, że mam pracę (ewentualnie dwie żeby związać koniec z końcem) oraz za to, że moje życie jest na poziomie niższej klasy średniej.

 

BIERZ ŻYCIE JAKIM JEST – NA DRUGIE NIE MASZ SZANS

Dostałam w pakiecie o cztery kończyny więcej niż dostał Nick Vujicic, niesamowicie poplątaną emocjonalność i wyobraźnię piszącą scenariusze lepsze niż te stworzone przez życie. Do tego sprawny mózg, który trochę popsuł się przez boreliozę, wielkie ambicje oraz wiarę, która, chociaż niewielka jak ziarno gorczycy z nowotestamentalnej przypowieści to może przenosić góry.

Nie godzę się na to żeby nie zrealizować swoich marzeń. One są dane po to, zarówno mnie jak i Tobie, żebyśmy z każdym dniem odhaczali kolejne pozycje na naszych to do listach i mogli czerpać z życia pełnymi garściami. Protestuję przeciwko bylejakości, która zalewa nas jak wybijające szambo o czym mamy okazję przekonać się bardziej intensywnie w czasie przygotowań do drugiej tury wyborów prezydenckich. Na słowa zmień pracę i weź kredyt na mieszkanie zaśmieję się w twarz i pokażę palcem miejsce, w którym stanie moja wiejska posiadłość, a także zaproszę do mojego dwupoziomowego apartamentu z widokiem na morze.

 

MOŻESZ O WIELE, WIELE WIĘCEJ

Jesteś wart tego, żeby marzyć. Wiesz skąd mam pewność? Bo przez lata byłam pewna, że nic mi się nie należy. Próbowałam zadowolić się tym, co maja wszyscy. Spotkałam jednak kilka osób, którzy osiągnęli to o czym marzyłam. Ale przecież oni są lepsi ode mnie. Zrobili pierwszy krok, następnie drugi, trzeci i kolejny. Zdarzały się potknięcia ale upadli siedem razy i tyle samo razy powstali i nie stracili wiary w siebie. A ja upadłam i leżę, ale przecież ja także mogę wstać! W piękny sposób siłę i upór możemy dostrzec w dzieciach, które pełzają, chwytają się szafek, wspinają się na palce stojąc przy poręczy łóżeczka tylko po to, żeby zobaczyć więcej. Jesteśmy zaprogramowani tak, żeby piąć się w górę więc dlaczego zatrzymujemy się na stwierdzeniu już dość, nie chcę się więcej starać, to mi wystarczy?

Click to comment

Most Popular

Hej! vel eum iure reprehenderit qui in ea voluptate velit esse quam nihil molestiae consequatur, vel illum qui dolorem?

Temporibus autem quibusdam et aut officiis debitis aut rerum necessitatibus saepe eveniet.

Copyright © 2015 The Mag Theme. Theme by MVP Themes, powered by Wordpress.

To Top